Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi endriu68 z miasteczka Lublin. Mam przejechane 175392.20 kilometrów w tym 33.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 21.20 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy endriu68.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 55.00km
  • Czas 02:18
  • VAVG 23.91km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

174-p

Niedziela, 7 września 2014 · dodano: 08.09.2014 | Komentarze 0




  • DST 31.00km
  • Czas 01:29
  • VAVG 20.90km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

173-p

Sobota, 6 września 2014 · dodano: 08.09.2014 | Komentarze 0




  • DST 21.00km
  • Czas 01:00
  • VAVG 21.00km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

172-p

Piątek, 5 września 2014 · dodano: 08.09.2014 | Komentarze 0




  • DST 47.00km
  • Czas 02:15
  • VAVG 20.89km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

171-p

Czwartek, 4 września 2014 · dodano: 08.09.2014 | Komentarze 0




  • DST 42.00km
  • Czas 02:09
  • VAVG 19.53km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

170-p

Środa, 3 września 2014 · dodano: 08.09.2014 | Komentarze 0




  • DST 162.00km
  • Czas 06:58
  • VAVG 23.25km/h
  • Sprzęt wielbłąd
  • Aktywność Jazda na rowerze

169-w / 23>100

Poniedziałek, 1 września 2014 · dodano: 02.09.2014 | Komentarze 0

Lublin-Sporniak-Kębło- Rąblów- Kazimierz -Cholewianka -Dobre -Niezabitów - Bełżyce - Krężnica J.- Mętów - Głusk
wyj: 13:35
Prz.21:12




  • DST 16.00km
  • Czas 00:47
  • VAVG 20.43km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

168-p

Sobota, 30 sierpnia 2014 · dodano: 02.09.2014 | Komentarze 0




  • DST 161.00km
  • Czas 08:07
  • VAVG 19.84km/h
  • Sprzęt wielbłąd
  • Aktywność Jazda na rowerze

167-w /22 >100

Czwartek, 28 sierpnia 2014 · dodano: 29.08.2014 | Komentarze 0

...drugiego dnia powrotu, pogoda 100 razy lepsza, choć mocy w nogach zwłaszcza na odcinku Biłgoraj - Frampol było tyle,żeby się nie przewrócić. Zwłaszcza ,że 15minut ostro wiało i sypnął deszcz. Remont (wahadła) na 835 zakłócał jazdę, ale dawał wytchnienie. Tak nie pewnie pomyślałem sobie o jakimś nowym rumaczku na "SZ"- ze względu na budujące się nowe dróżki.
Jechałem i dojechałem. Z mojego powrotu najbardziej cieszył się pies. Co on wyczyniał... skakał , szczekał, biegał w tą i z powrotem i mnie gryzł w rękę- tak jak go uczyłem.




  • DST 145.00km
  • Czas 07:21
  • VAVG 19.73km/h
  • Sprzęt wielbłąd
  • Aktywność Jazda na rowerze

166-w / 21 >100

Środa, 27 sierpnia 2014 · dodano: 29.08.2014 | Komentarze 3

Powrót z BB, dokładnie z agro- Dwernik w strugach deszczu, od czasu do czasu tylko siąpiło, reszta to zlewa.
Jadę z dwoma sakwami (jak na maratonie), plus worek z namiotem i śpiworem, i matą.
Piękne krajobrazy Bieszczad za chmurami , a ja pocieszam się ,że dlatego iż na maratonie miałem w sumie b. dobrą pogodę i sprzyjający wiatr, teraz odpokutowuję to- jadąc w ekstremalnych warunkach. Kilometry b. powoli stukały, więc gdy minąłem Przemyśl, odetchnąłem trochę. Nawet zapomniałem,że szybko już się ściemnia i trzeba szukać miejscówki na spanie .Dodatkowo przed Jarosławem -obwodnica i zakaz. W pierwszej chwili zjeżdżam na prawą szukając drogi technicznej i wjechałem sporo w pole. Nawrót i szybkie szukanie noclegu. Opuszczona stacja paliw przy cmentarzu była spełnieniem oczekiwań. W nocy dochodzą mnie odgłosy biby, więc rad nie rad idę powolutku się przedstawić, żeby nie było niespodzianki. Miejscowi częstują mnie złocistym napojem (sami się przestraszyli) , a ja w kimę. Wieczorem ulewa , wiatr. Wydaję mi się , że chwytał mnie ktoś 2 razy za nogę, choć na pewno był to wiatr zawiewający mój namiot. Śpię do 8.




  • DST 324.00km
  • Czas 17:11
  • VAVG 18.86km/h
  • Sprzęt wielbłąd
  • Aktywność Jazda na rowerze

165 // BB 2014 - 3

Poniedziałek, 25 sierpnia 2014 · dodano: 29.08.2014 | Komentarze 4

Start po przedłużonym śnie około 5:30, meta 2:57 nstp. dnia.
Błogi sen szybko się kończył , dzięki krzątaninie kolegów. Postanawiam przez nich wstać wcześniej, ale gdy spojrzałem na zegar- to godzinę dłużej pospałem. Więc ruszam do roweru, na schodach spotkałem Grześka-prezesa RL, który po zmoknięciu, awarii roweru, też dłużej pospał. Ruszamy na momencik razem. Jestem wypoczęty , więc jedzie się całkiem nieźle , nawet słoneczko połyskuję. Przed jednym z podjazdów świętokrzyskich dziwnie mną kręci, jakby rower się łamał. Zerkam w dół, myślę jak wyjadę na górę sprawdzę. Nie dojechałem, zatrzymałem się na przystanku i zabieram się za robienie "kapcia". za chwilę podjeżdżają dziewczyny z obsługi 1008 i proponują mi pomoc (pompka duża itp). Nie wiem , czy to była podpucha (jadąc solo nie można korzystać.... z pomocy), czułem ,ze bez problemu się uporam. Włos mi się zjeżył i zbladłem , gdy moja pompka nie działała. Szybkie, wściekłe myśli,  a żadna sensowna. W końcu po wielu próbach zacząłem śrubokrętem wgniatać miejsce rozdzielania zaworków pompki- pomogło, choć nie od razu.Powietrze dobijam w Opatowie i zadowolony mijam Agnieszkę ze "świtą", którzy odpoczywali wesoło gdzieś na stacji, zasłuchani (pewnie) w opowieści wąskiego o jego fankach.
Niestety nie najechałem się. Zaczęło mi spadać powietrze po 40 km. Szukam wzrokiem zbiornika z wodą , aby sprawdzić dobrze oponę. Na spokojnie kleję dwie dętki, nie widzę przyczyny w oponie, choć na wszelki wypadek kleję  łatę i w niej. Miły moment , jak całkiem nie znany mi rowerzysta z Radlina , rzuca swój rower i oferuję swoją pomoc. Było już właściwie po sprawie - ale "gotka" z nim dodała mi wiary i siły.Od czasu wojska , a to już ze 24 lata nie słyszałem tak pięknej gwary i życzliwości ludzi ze Śląska.
Na punkt w Nowej Dębie , ostatnie dosłownie 4 metry docieram na ... 3 raz , kapciu. Zakup nowej dętki i opony wydaję się uzasadniony. Tak robię, choć kleję swoją nieszczęśliwą gumę dwoma łatami , na kupę. Co jak się później okazało -wystarczyło.
Teraz nerwy dodały mi sił i suty posiłek, a przede mną Taurus , gdzie koledzy z Rowerowego Lublina, mieli trzymać wartę.
Przez Rzeszów przemknąłem jak natchniony, zdążając na światłach , omijając korki, nie odbierałem nawet telefonu od Pawła , który ciekawy był gdzie jestem- bo całe to śledzenie to lipa i nie dla wszystkich.
Radość ogromna z widoku  baneru i pomarańczowej koszulki krzątającego się JuraS-a i Janka. Cóż było gadać, trzeba by jak najszybciej wiać , aby nie zastać się z  super ziomkami. Niestety szybki odjazd i cały stres ( wstyd się przyznać) związany z BB, sprawił , że spociły mi się oczy ze wzruszenia. A dalej było pięknie i jak to w Bieszczadach pod górkę i pod większą górkę i czasami był też szybki zjazd. W Sanoku uświadomiłem sobie ,że to ostatnia noc walki ze sobą, którą trzeba stoczyć. W odwodzie była tajna broń (jak mawia Wax)- mp3 i ciężka muzyka, przeplatana ze śpiewem Rysia .
 Dzięki modlitwom -dojechałem cało, bez proszków p/b, za to tyłek smarowałem co  chyba 80 km. cudokremem, no i na  kolanka końską maść stosowałem.
Fajna impra , choć było parę niedociągnięć:
- szybkie zwijanie się pierwszych PK
-słabe mapki przejazdów, z b. małymi numerami dróg-  wręcz nieczytelne
- śledzenie ( no mnie np. nie mogli namierzyć)
Cała piątka, nas z Lublina , związana (mniej , czy więcej) z forum Rowerowy Lublin i Podróże Rowerowe dojechała i to był największy sukces.
Epilog:
całość 64:48,
AVS~ 22km/h
3 kapcie, cały zapas sudokremu (był powód)